Nie będzie wyłącznie z goryczą że rozczarowanie i tak dalej i tak podobnie, choć oczekiwania po genialnym Jojo Rabbit były gigantyczne, a rzeczywistość rozbiła się o prozaiczność. Nie napiszę w tonie całkowicie krytycznym, mimo że duch poniższego tekstu z pewnością zdradza, iż zanim obejrzałem, a wręcz nim się dowiedziałem o czym tym razem Taika Waititi będzie kręcił, to liczyłem na kolejny film na mega wysokim poziomie błyskotliwości, a otrzymałem finalnie to czego w sumie trzeba było się spodziewać po specu od oryginalnego, jednak przede wszystkim po prostu wywoływania rechotu. Powinienem założyć, iż to nie Next Goal Wins będzie wypadkiem przy pracy, a właśnie Jojo Rabbit był tym fenomenalnym wyjątkiem, a teraz dostaję komedyjkę o tym że gruby według podwórkowych zasad stoi na bramce, ale jednak lepszy jest bramkarz postawny i wygibany jeśli walczy się o awans do Mundialu, bo na ekranie królują osobliwości pośród bohaterów i jeszcze Cindy Crawford futbolu rozkładająca na łopatki trenera z charyzmą i problemami egzystencjalno-osobowościowymi. Miks zabawnych sytuacji z boiska i w pigułce gamoniowatość na pełnej oraz najzwyczajniej banały, mimo że pod warstwą pajacowania dostrzegalny przekaz szlachetny. Historia przewidywalna, schematyczna ale wyobraźcie sobie jakby była nijaka, gdyby opowiedział ją ktoś inny niż Taika Waititi. Dzięki jego poczuciu humoru i autorskiej formie groteskowej można czasami szczerze buchnąć śmiechem, można też fragmentami zauważyć błyskotliwą inteligencję pod grubą warstwą głupkowatej fasady. Jeśli kochacie Eddie'go zwanego orłem, to będziecie chyba zadowoleni.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taika Waititi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taika Waititi. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 marca 2024
sobota, 1 lutego 2020
Jojo Rabbit (2019) - Taika Waititi
Z pewnością jest to
moje największe filmowe zaskoczenie ostatniego roku, a może nawet najmocniejsza pozycja z gatunku "must see" kilku ubiegłych lat. Film absolutnie wyjątkowy i tym samym powód bezdyskusyjny, aby jego pomysłodawcę (inspiracja podobno tkwiąca w pewnym znacznie bardziej konwencjonalnym opowiadaniu) uznać za nieprawdopodobnie pewnego własnych umiejętności twórcę dziesiątej muzy. Bowiem przygotować satyrę wojenną o tak pragmatycznie edukacyjnej wymowie - zagłębić się bez taniej kurtuazji, ale i z uczciwym szacunkiem w
tematykę historyczną, przywołując z taką ekspresyjną swadą coraz mocniej uśpione demony nazizmu i nie epatując nadmierną przemocą, tak dosadnie pokazać jaki wpływ na życie ludzkie ma sięgający do brutalnej przemocy konflikt ideologiczny i przede
wszystkim dokonując tego, to cholera nie ugrzęznąć w samej nieograniczonej konwenansami formule to jest sztuka wielka. Posiłkować się przy tym z lekkością bogactwem szerokich możliwości, obficie wypełniających finezyjną w kształcie formę, która nietuzinkowo prowokując ewoluuje z błyskotliwej groteski i przeistacza się imponująco płynnie z postaci ironicznej w poruszający dramat. Co więcej czynić to w obliczu bolesnej powagi niewyobrażalnej skali
wojennej tragedii w sposób niezwykle ciepły, to zaprawdę wymagało idealnego wyczucia materii i okiełznania mimo wszystko brawury.
Mieć też odwagę, aby świadomie narazić się na wielce prawdopodobne i uzasadnione
oburzenie widzów i krytyki, gdyby podczas wykonywania tych skomplikowanych stylistycznych ewolucji coś poszło nie tak i efekt finalny pracy przekroczyłby tylko w niewielkim stopniu granice dobrego smaku, dotykając wrażliwości widza zbyt ofensywnie, to zuchwałość olbrzymia. Taika Waititi robi przecież bardzo wiele, by stać się celem ataków konserwatywnej części ludzkiej populacji. Wyrazistym obrazem i śmiałym słowem rzuca wyzwanie nie tylko ludzkiej przyzwoitości. Prowadzi
pasjonującą lekcję dla wolnych od zagrożeń wojennych, sytych, lecz tym samym często narcystycznych współczesnych pokoleń, dokonując z chirurgiczną precyzją autopsji cech faszystowskiej ideologii. Przeprowadza rzetelną lustrację całej tej nadętej filozofii wciskania
kitu o bohaterskich nazistach i dla celów demagogicznych mieszania z błotem innych nacji. Ośmiesza z
łatwością cały absurd indoktrynacji i topornej propagandy, ale i jednocześnie
uświadamia i przestrzega przed paranoikami u władzy i ślepym fanatyzmem. Podsuwa
pod nos cierpką prawdę, która uprzytamnia jak nieodporni jesteśmy na pokusy
naszego ego i jak proste mechanizmy manipulacyjne w rękach szaleńców potrafią z tak bezczelną łatwością zainfekować nie tylko dziecięce umysły. Zachęca do gromkiego śmiechu
i bezkolizyjnie wymusza też śmiertelną powagę, snując oczami dziecka słodko-gorzką
opowieść z mnóstwem sugestywnych i wartościowych kontekstów - wytłuszczając te rodzinno-przyjacielskie i podważające stereotypowe spostrzeganie. Od czasu La vita è bella Roberto Benigniego nie
było równie dobrego, bo dalekiego od patosu pomysłu na uwrażliwienie i uświadomienie. Uznaję więc film Waititiego za dzieło
wielkie - mimo iż z zasady nie potrafię w podobnych okolicznościach oddzielić tematu od kompozycji i pomimo, iż za
pierwsze samo w sobie ważne medalu z reguły nie przyznaje, ale za błyskotliwość przekazu i samą koncepcję realizacyjną jestem w stanie zgodzić się na notę najwyższą. Jestem pod ogromnym wrażeniem szczególnie, że po obejrzeniu trailera zupełnie nie spodziewałem się obrazu tak mądrego i głębokiego.
P.S. Przed szereg naturalnie temat i sposób jego realizacji wychodzi, ale równolegle na kolejne zasłużone komplementy cała techniczna strona produkcji zasługuje. Miejsce w którym dokonano zdjęć idealnie zaaranżowane by oddać złożony klimat ówczesnej Rzeszy, scenografia z każdym osobnym detalem oraz cudownie dopasowane aktorskie kreacje z wyróżnieniem głównego sprawcy całego zamieszania występującego tu w postaci Adolfa Hitlera (wyimaginowanego przyjaciela głównego bohatera), ponadto wspinającego się ostatnimi laty konsekwentnie na Olimp aktorski Sama Rockwella, niemal równie warsztatowo dobrej Scarlett Johansson i obsadzie dziecięcej - tej jeszcze naturalnie mniej rozpoznawalnej części genialnej ekipy odpowiedzialnej za powstanie tak wielce porywającego dzieła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

