Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Zgliński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Zgliński. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 września 2020

Tiere / Zwierzęta (2017) - Grzegorz Zgliński

 

Długo czekałem na nową pełnometrażówkę Grega, tfu Grzegorza Zglińskiego (ostatnio machną tylko dwa/trzy seriale, a wcześniej oczywiście poruszający Wymyk) i kiedy ją już nakręcił, to nie było okazji by sprawdzić jej jakość aż do teraz. Dał mi jednak jak się okazało twardy orzech dla moich zwojów mózgowych do zgryzienia, gdyż po pierwsze Zwierzęta to produkcja niemieckojęzyczna, a ja brzmienia tego języka nie bardzo lubię słuchać, a po drugie (ważniejsze), nie tego co zobaczyłem akurat się spodziewałem. Kompletna schiza, pomieszanie z poplątaniem z pytaniami uporczywymi - o co chodzi, czy Zgliński i jego wspólnik zbrodni pracując nad scenariuszem do końca nad wyobraźnią panowali i czy po drodze nie zagubili się w tej powykręcanej historii? Co jest prawdą, co wytworem wyobraźni, podświadomości czy totalnym zwidem? Gdzie jest sens, gdzie logika? I wreszcie czy żeby zrozumieć „o co tu kaman”, będę po końcowych napisach musiał podeprzeć się kogoś bystrzejszego spostrzeżeniami? Podejrzewam teraz zaglądając do przypisów z marginesu, że ktoś tu się bawi z krytykami, ktoś tu prowokuje do dyskusji, a sama fabuła Zwierząt ma wtórne znaczenie, gdyż jest tylko narzędziem wykorzystanym do osiągnięcia celu nadrzędnego jakim nie bardzo właśnie udany zgryw. Może się czepiam, ale kino traktuje poważnie, a takie właśnie na nim eksperymenty mocno podejrzliwie.

P.S. Powyżej poster z tytułem angielskim, gdyż ten z oryginalnym słaby zwyczajnie.

niedziela, 29 października 2017

Wymyk (2011) - Grzegorz Zgliński




Już przy okazji pierwszej sceny Zgliński zdaje się nieco fałszywie z przekorą podpowiadać dlaczego akurat tak historia się potoczy. Dostarczać z każdą kolejną sceną decydujących argumentów aby zrozumieć dwie skrajnie różne postawy, te rywalizujące samcze osobowości braci w masie drobnych, pozornie niegroźnych przepychanek, pomiędzy rodzeństwem o różnych naturach i podobnych ambicjach dominowania. Rodzina w tle, wcześniejsze tragiczne doświadczenia, relacje pomiędzy jej członkami i tak już dość skomplikowane, a tutaj jeszcze kolejny dramat, który obnaża wszystko. Pytanie fundamentalne reżyser chce zadać, co byś człowieku zrobił, zareagował czy milczał, ruszył natychmiast na pomoc czy poddał się paraliżującemu strachowi? Teraz już dla starszego z braci za późno, chwila weryfikująca charakter zdeterminowała bezlitośnie przyszłość. Trzeba z tym żyć, a sumienie gryzie, wstyd teraz pobudza do działania, lecz to na nic, czasu za cholerę się nie cofnie. Zgliński przenikliwie portretuje zwyczajność postawioną przed faktami dokonanymi, mierzącą się z ich konsekwencjami, jakby zza kadru natrętnie podkreślając banalną prawdę zamykającą się w stwierdzeniu, jak niewiele człowieku wiesz o sobie, dopóki nie zostaniesz postawiony twarzą w twarz z własnym strachem i wreszcie bezsilnością.

Drukuj