Kto się czubi ten się lubi, a pozory mogą mylić i mylą często i gęsto, korzystając z nadarzającej się okazji. Niezwykle przekorna historia miłosna ta DUMA i to UPRZEDZENIE - historia z pięknymi panienkami na wydaniu, w które wciela się plejada wówczas wschodzących gwiazd pośród których eteryczne Keira Knightley, Carey Mulligan (najbardziej), Rosamund Pike i Kelly Reilly. Ten obraz się smakuje i rozważa jego detale oraz niuanse i choć narracja raczej szczędząc ekscytacji smęci, to pod powierzchnią pulsuje wyraziście, bowiem szlachetne emocje wrzą skrywane, a i plastycznie jest bardzo malarski (te kadry w okolicznościach przyrody och i ach), ale i scenografia we wnętrzach przepiękna i przebogata. Estetyczna rozkosz na ekranie gości, której fundamentem powieść pióra przez znawców gatunku uznanej za fenomenalną Jane Austen. Kobiety kochają, mężczyźni się najczęściej dla zasady lekko dystansują, lecz czasami gdy przede wszystkim naturalny urok kobiecy jak alkohol oszałamia, a autor zdjęć przenosi dziewczęce oblicza w malowniczy świat zupełnie innych od współczesnych, to nawet impregnowany na co dzień na romantyczność najbardziej męski z męskich facet daje się porwać fali gorącej ekranowej namiętności. Zasięgnąłem opinii kilku kumpli, tudzież znajomków i może nie ochoczo, ale poniekąd potwierdzają, nie wyrywając się jednak do tej pory by przeczytać Austin w oryginale, a Panie, miłosnej literatury klasycznej admiratorki na każdym kroku polecają, gdyż podkreślają prymat powieści nad jej piękną, ale jednak tylko ekranizacją.
wtorek, 27 sierpnia 2024
środa, 16 czerwca 2021
The Woman in the Window / Kobieta w oknie (2021) - Joe Wright
Z jednej strony bardzo
przyjemne wizualnie (scenografia, barwy) nawiązanie do żelaznego klasyka w
postaci Okna na podwórze, a i sama historia to hitchcockowska tradycja pełną
gębą. Ale z drugiej to nie każdy ma to suspensowe coś i nie wszyscy potrafią
tak jak Alfred, więc jest to w pewnym sensie rzucanie się na zbyt głęboką wodę,
lub wprost wydłubywanie sobie części piór albo też podcinanie skrzydeł przed
ekstremalnie wymagającym lotem. Joe Wright pierwszym lepszym reżyserem na pewno
nie jest, ma dokonania, obnosi się jakimiś zasłużenie zdobytymi branżowymi
statuetkami, ale powtarzam że Hitchcock był jeden, a potem może po drodze byli mu
nawet kinowi twórcy w fachu dorównujący ale w czasach kiedy magia kina nie
zależała tak bezpośrednio od technologicznej maestrii obrazowej, jak i pewnie
wówczas mniej się od całej produkcyjnej otoczki wymagało. Dzisiaj kino jest już
zupełnie inne, mimo unowocześniania/komplikowania teatralna maniera jest w nim jednak pożądana i stylistyka taka
posiada wielu zwolenników (mam na myśli także siebie), ale żeby zrobić doskonałą
interpretację powieści osadzoną w czterech kątach mieszkania, to trzeba mieć coś więcej niż doskonałą ekipę od światła. Należy posiadać (wbrew może pozorom) wszystko to co drzewiej się liczyło, czyli spory potencjał w
samym scenariuszu, dalej genialnych aktorów i w końcu czuć doskonale specyfikę
takiego wyzwania. Piszę tak nie mając jakichś większych uwag do roboty
gwiazdorskiego sztabu (Amy Adams, Julianne Moore, Gary Oldman, Jennifer Jason Leigh) pod
kierownictwem Joe Wrighta, ale po to by dać jasno do zrozumienia, że poddając się czarowi nazwisk i wizualnemu, nie należy
od Kobiety w oknie oczekiwać nazbyt wiele. Bo jeśli człowiek na starcie nastawi się na
dzieło to się sromotnie rozczaruje, a jak spodziewać raczy mniej, otrzyma w zamian całkiem niezłą rozrywkę z tajemniczą zagadką oraz miłym dla oka operatorskim zamysłem w praktykę
zamienionym i po wszystkim zamiast wyrywać się z oczywistością że Hitchcock zrobiłby
to lepiej, z przyjemnością stwierdzi iż spędził bardzo udany wieczór z
netflixową produkcją. Innymi słowy życzę dość pokrętnie trochę więcej niż tylko
trochę wyrozumiałości. :)
P.S. Jak w tytule filmu widnieje kobieta, to Netflix czuje się zobowiązany by „uatrakcyjnić” odbiór żeńskim lektorem, przepraszam lektorką. A idź pan z tym w ch!
sobota, 27 marca 2021
Atonement / Pokuta (2007) - Joe Wright
Znakomity, osadzony w przełomowych historycznie realiach po części thriller (tutaj
prolog się kłania), opisany ogólnikowo jako melodramat, a
jednak właściwościami w rozbudowaną historię wprowadzającymi i za sprawą uwarunkowań konfliktu zbrojnego w tle, przypominający
bardziej od klasycznego romansu, całkiem nowatorsko rozumiany wstrząsająco mroczny wojenny dramat z ciekawym wątkiem tajemnicy.
Rozbudowany do wielowątkowej historii o potędze zbiegów okoliczności, które
wpływają w nieodwracalny sposób na ludzkie losy. Plus znakomita muzyka, w tym piękne
pianina tematy i wizualna poetyka, nie wyłącznie ograniczona do urokliwych zdjęć. Ponadto epicka scena na plaży,
którą uznaję za jeden z największych operatorskich majstersztyków w historii
kina. Co summa summarum daje bardzo malowniczy, wielogatunkowy, wartki i świadomy "fresk z wojną i miłością w tle". Daje (z czym się w pełni zgadzam), coś znacznie więcej, bo okazję do głębokiej refleksji, a jego ostatecznym przeznaczeniem myślę miejsce pośród wielce znaczących filmowych dzieł. Co w sumie ocenić może tylko czas. Czas który jak dotąd działa na korzyść dzieła Joe Wrighta.
P.S. Jakiś czas temu byłem pod całkiem sporym wrażeniem pracy jaką Joe Wright wykonał kręcąc fragmentaryczną biografię Winstona Churchilla i nie byłem wówczas absolutnie świadom, iż wcześniej stworzył dzieło znacznie wybitniejsze. To mi uprzytamnia jak wielkie jeszcze mam braki w filmowym rozeznaniu i ile jeszcze przede mną ważnej klasyki do obejrzenia, bym mógł powiedzieć o sobie he he koneser. :)



