Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alice Rohrwacher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alice Rohrwacher. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2026

Le meraviglie / Cuda (2014) - Alice Rohrwacher

 

Kino Alice Rohrwacher jest INNE. U niej nawet plakaty to INNA INSZOŚĆ. Dała mi maluczkiemu dowód zachwycający przy okazji dwóch ostatnich oryginalnych dzieł i ja teraz do tego zacnego grona dodaje Cuda z 2014-ego. Po prostu fundamentalnie mądre, pomysłowe, nieoczywiste, skromne w środki, soczyście poetyckie kino, jest warte pomijania systemowego, najbardziej wycacanego, a jednocześnie megalomańsko pośród najwyższego poziomu przegadanego elitaryzmu, erudycyjnego kina. Toż to ja tu, w tym miejscu deklaruje, iż będę starał się intuicyjnie, nosem do tej pory mam nadzieje nieźle wyćwiczonym wyniuchiwać co mi wali teatrzykiem dla intelektualnego wzwodu osiągania, czymś na kształt sobie, ponad przyjęty za przyzwoity, poziom dodawania - nadymania, a skupiać się na aktach cudownej naturalności, bez jednej skazy fałszu. Będę tropił i podszeptów wszystkich o guście niebanalnym, aczkolwiek stąpającym po twardym gruncie realizmu (biorę też ten magiczny rzecz jasna z podziękowaniami :)) słuchał. Potrzebuję kina najprawdziwszej prawdy, bez snobowania i będę go dzięki inspiracji między innymi Alice do serca i zwojów mózgowych chłonął. Będę chwalił tą, tutaj sprężynującą lecz małą skalą odzewu, a mocno rezonującą jakościowo historię, gdzie facet i wianuszek kobiet. Same córki, w ilości wygodnej do zarządzania. Figura ojca, któremu można tak samo pod wpływem emocji współczuć jaki i go bezpardonowo ganić. Za zawziętość, za do dyscypliny i udręczania dzieciaków niewolniczą niemal pracą skłonności. Brak niemal w stopniu radykalnym elementarnych oznak okazywanej miłości - bez zauważania starań i poczucia winy, bym po łysej glacy okładał. Za wbity i praktykowany w łeb zapewne w dzieciństwie, zaprogramowany od smarkacza surowy, mimo że po prawdzie konserwatywnej odpowiedzialności model wychowania. Jednocześnie gdy typ okaże, a okazałby myślę skruchę, gdyby właściwie go podejść, to za przykład dawany życia dla życia, a nie dla pustych atrybutów materialnych bym szczerze, z szacunkiem dłoń uścisnął. Oddałbym respekt miną doceniającą za umiłowanie wolności i przyrody gigantycznego w życiu świadomym znaczenia (sielskie niby, a wymagające w rzeczywistości warunki życia). Wszystko to powyżej bym, gdybym zamiast skupić się na głęboko w środku emocjach przeżywanych przez Gelsominę i jej siostry, ocenianiem postawy Wolfganga, podczas seansu się zajmował. Gdybym nie zauważył jakiego świata odchodzenie, tutaj Alice subtelnie opłakuje.  

P.S. Za zamykające kadry niszczejącego, opuszczonego domu (coś prze-przemawiającego) bym dodatkowo ozłacał.

piątek, 17 maja 2024

La Chimera (2023) - Alice Rohrwacher

 

Jak już Alice Rohrwacher dobierze twarze w swoim filmie, to widz musi być w lekkiej konsternacji jeśli pierwszy to kontakt z jej twórczością, lecz w moment dostrzeże, że oryginalna formuła jej dzieł takich osobliwych zabiegów (by była przyciągającą uwagę i naturalnie wiarygodną) wymaga i pochwali ją tak za zmysł estetyczny, jak i odwagę w tworzeniu sztuki filmowej najwyższych lotów i przede wszystkim niezwykle ambitnej. W mej pamięci nadal fantastyczny, także na wpół umownie baśniowy Szczęśliwy Lazzaro, a teraz po rzecz jasna wymagającym intelektualnie seansie, wiem że równie fascynująca La Chimera. Temat jakim Pani reżyserka się zajęła to też niezła, z lekka ekstrawagancja, jak się okaże pozorna tylko, bo ekstrawagancja prawdziwa kryje się w detalach, jakimi mocno nadziana ta spoza szerokiego mainstreamu produkcja. Hieny cmentarne w niej podniesione do rangi włoskiej na pozór cyganerii, dodawszy działalności jednej z nich pierwiastka metafizycznego, poszukiwacza wrót między światem żywych i umarłych. To jednak tylko punkt wyjścia dla historii, która posiada istotny walor intrygujący i nie wiemy w sumie dokąd za zakrętem zmierza i jak się skończy. Domyślamy się tylko (jeśli znamy cokolwiek z prac reżyserki), że okaże się zdecydowanie bardziej rozbudowana niżby się na starcie zdawało. Cmentarne hieny to tylko małe trybiki czarnego rynku handlującego dziełami sztuki, a w tle dojmujący obraz Włoch i mam wrażenie, iż nikt inny współcześnie nie potrafi ukazać Italii tak brzydkiej że aż pięknej. Włoskiej egzotyki, gdzie miesza się słoneczny optymizm z biedą, ponuractwem i jeszcze wszelakimi ludzkimi osobliwościami lub wręcz dziwactwami. Alice Rohrwacher nakręciła ponownie arcy swoje kino (choć neorealizm klasyczny jest jej bardzo bliski), tym razem jako niezwykły film o chciwości ludzkiej mieszającej życie ze śmiercią, sacrum z profanum. Opowiedziała oryginalnie fabułę zarazem kryminalną i poruszającą zagadnienie związku współczesnych z historią, ale przede wszystkim surrealistyczną fabułę mistyczną jak i bliską po prostu samotnym duszom fabułę miłosną i za to jej należy się tak intelektualne koneserskie, jak i wrażliwych miłośników kina uznanie.

wtorek, 15 października 2019

Lazzaro Felice / Szczęśliwy Lazzaro (2018) - Alice Rohrwacher




W tym miejscu jak metodologiczna praktyka oceny filozoficznych traktatów nakazuje, powinna pojawić się równie rozbudowana jak symboliczny charakter dzieła Alice Rohrwacher analiza. Powinna ona podług potrzeb eksplanacyjnych odnieść się do każdego szczegółu alegorycznej ekspozycji wizualnej, tak samo do metaforycznego sensu oraz wykorzystania transcendentalnej formuły w przeniesionej do współczesności baśniowej formule. Powinienem też jako człowiek z recenzenckimi ambicjami obowiązkowo precyzyjnie i z rozmachem rozpisać znaczenia, a przede wszystkim doszukać się właściwych intencji i motywacji Alice Rohrwacher i jej współpracowników. Tyle, że jej film zawierając w treści całą masę misternie wplecionych subtelnych sugestii, jak i w ogólnym wystarczająco jasnym przesłaniu odnosząc się do palących kwestii współcześnie dominujących, nijak nie chce poddać się w tym momencie powyższym zaleceniom! Przynajmniej moje niestety wątłe możliwości przejrzystego objaśniania dość osobliwie i z pewnością przenikliwie intelektualnie rozpisanych historii kapitulują w starciu z erudycyjnymi możliwościami twórców podobnych Alice Rohrwacher. Stąd zamiast silić się na budowanie elaboratu, w którym masło maślane będzie udawało naukową deskrypcję wartościowych i błyskotliwych znaczeń, ograniczę się do kilku zdań czysto duchowej oceny. Mianowicie obejrzałem film, który pomimo wątpliwej atrakcyjności wizualnej w sensie uzyskania przyciągającej wzrok faktury, dopuścił bym stawał się z każdą minutą coraz większym jego niewolnikiem i odkrywał z pasją nieoczywiste walory tej pozornej prostoty. Przede wszystkim jednak dzięki charakterowi jakim emanuje, a bez większej nadinterpretacji można go sprowadzić do cech pozbawionego niemal całkowicie temperamentu tytułowego bohatera, którego dobroduszność, niewinność, szlachetność i dobroć w czasach walki na nizinach społecznych o przetrwanie, a na szczytach społecznych o władzę dającą materialne dobra, bardzo przewrotnie przywraca sens i wiarę w człowieczeństwo. To szczerze pisząc wygląda tak, że ogólne przesłanie zrozumiałem i te może nie wszystkie, ale z pewnością ważne w ilości przeważającej, zarówno symboliczne, jak i wprost zasugerowane znaczenia wychwyciłem, więc trudno uznać, iż jest to obraz nazbyt przeintelektualizowany, czy po prostu przekombinowany. Szczególnie, że rozbudowana symbolika ozdabia z założenia prostą narrację, a dynamika akcji absolutnie nie należy do kategorii tych przytłaczających intensywnością. Zwyczajnie, aby zrozumieć i poczuć efekt wykonanej pracy przez zespół Alice Rohrwacher należy z czystym umysłem i bez żadnych wyjątkowych oczekiwań zapoznać się z powyższym obrazem. Na swój subiektywny sposób go przyswoić i w miarę możliwości i potrzeb przemyśleć. Gwarantuję iż osoby z wartościowymi duszami odnajdą tu bardzo wiele dla siebie.

Drukuj