Mocno na To był zwykły przypadek będąc nakręconym i żałując potwornie, że tam gdzie na sale kinową systematycznie dzięki abonamentowi, cenowo bardzo znośnemu zaglądam, tego tytułu nie było, naturalnie by w streamie się pojawił czyhałem. Namówiłem więc Lalu by czym prędzej (wyczułem że nie ma w niej tej samej co we mnie ekscytacji) wcisnąć odpowiednie przyciski na pilocie i oddać się przeze mnie nieco wymuszonej projekcji. Jakie było moje ukrywane odrobinę przed Lalu zaskoczonko, że w sumie nie tak realizowanego irańsko-spokrewnionego kina się spodziewałem, tym bardziej iż ostatnimi latami pasjami oddawałem się kinu z tego około kierunku i niemal zawsze były to przeżycia szczególnie intensywne i inspirujące do poszerzania wiedzy i jej zestawiania z dotychczasowymi przekonaniami, raczej stereotypowo uformowanymi. Rozumiem że taka dość mało mięsista produkcja miała być tu założeniem i że być może w grę wchodziło liche zaplecze finansowe, ale jak się cholera nastawiłem na dramat raz Złota Palmą nagrodzony, a dwa powtórzę kino bliskowschodnie dla mnie stanowiące teraz często wzór dla największych do naśladowania, to czułem obliczem biednym, quasi telewizyjnym rozczarowanie. Dramat to w moim przekonaniu z ogromnym potencjałem ładunku emocjonalnego, lecz niestety niewykorzystanym, a na pewno nie do końca udanie oddziałujący na widza w tym wstrząsającym segmencie. Dramat który z czasem zmierza do tragifarsy, trzymając poniekąd krytycznej niepewności, wzruszającej i poruszającej potencjalnie, ale też momentami kompletnie traci swoją powagę. Fartownie, bądź świadomie finał kontrastowy, w mrocznej krwistej poświacie czerwieni, z wyłożoną wprost indoktrynacyjną ideologia przemocy czyni we łbie wir. Emocje puszczają, triumfuje nad brutalnością mimo to humanizm – he he żartuję, choć to może nie odpowiednie miejsce do heheszkowania, nawet fragmentarycznego. Przecież na ekranie metaforyczna politycznie profilowana etyczna rozróba, dla znających konteksty irańskiego reżimu jasna, dla innych trudniejsza do zrozumienia, czy orientacji skąd powody, przyczyny - sprężyna. Na tyle jednak w pół łopatologicznie między wierszami wyłożona, by moralna szarada była jednak odpowiednio wyraźna. Szarada intrygująca, o do zemsty przypadkowej okazji, ale i o niepewności i nieporadności, wynikającej z wątpliwości i totalnie od oprawców innej budowie psychologicznej postaci ofiar. Dla ludzi zasad moralnych bowiem istotą ich bycia jest człowieczeństwo, a dla twardogłowych, rzecz jasna interesownych przede wszystkim i sadystycznych przy okazji funkcjonariuszy chronionych prawem zamordyzmu, nie ma granic przemocy. Bardzo ważny temat, bardzo interesująca perspektywa i nieco za mało filmowa interpretacja tego wszystkiego w projekcie, najgęstszego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz