Jak widać w załączonym, będącym doskonałym zaangażowanym kinem obrazie, rozstanie, rozwód to nie koniec, a
dopiero początek rodzinnych problemów. Mechaniczne działania sądu, rutyniarskiej machiny prawniczej, pozbawione aspektu czysto ludzkiego, skupione na paragrafach, kruczkach, dowodach i wszelkiej maści kuriozalnych oświadczeniach, które mają w teorii za zadanie ustalić kto z rodziców będzie bardziej odpowiedzialnym i sprawnym opiekunem, a w rzeczywistości sprowadzają się do przerzucania się argumentacją zrzucającą przemiennie na małżonków odium większego kłamcy, w tym dwuosobowym o charakterze frontu układzie. Obserwujemy bezwstydne akty słownych potyczek, zimnej wojny, której podjazdowe ataki kontrolowane są przez zdystansowanych adwokatów używających dopieszczonych sformułowań pełnych zawodowego żargonu. W tej gęstej atmosferze walki, odczuwając krzywdę wynikającą z braku możliwości wydania salomonowego wyroku nie jest łatwo rozpocząć nowe życie i odejść bez większych konfliktów, kiedy to przede wszystkim dzieci nadal łączą tych, którzy już ze sobą nie widzą szans na
wspólne życie. Emocje rządzą, w nich uczucia sprzeczne, rodzicielskie instynkty, które rezonują i wylewają się niekontrolowanym intensywnym strumieniem,
raniąc często na oślep. Dawne niezabliźnione, wciąż z frustracji i bezradności
rozdrapywane rany zadają kolejny ból oddalając od zbudowania względnego konsensusu. Nie pomagają w tym cechy
charakterologiczne, szczególnie władczy temperament i porywaczy charakter ojca, stającego jako typ dominujący przed murem bezsilności, zamieniającej bezradność najpierw w histerie, a w finale w furiacką agresję. Jaki to film, używając kilku oklepanych, lecz idealnie oddających jego specyfikę przymiotników odpowiem. Film poruszający, wstrząsający, prawdziwy i angażujący! Pozostawiający w zadumie i
milczeniu dramat o wypalonym rodzinnym ognisku, prowadzący ścieżką niekontrolowanych aktów
frustracji do przeszywającego grozą tragicznego finału. Doskonale zagrany, ze świetną rolą dzieciaka pozostającego w permanentny napięciu, chwilami wręcz w gigantycznym przerażeniu, które sugestywnie, z ogromnym autentyzmem dostrzegamy na jego twarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz