niedziela, 5 lipca 2026

The Killing / Zabójstwo (1956) - Stanley Kubrick

 


Druga poważniejsza noire wprawka Kubricka. Po Pocałunku mordercy (subiektywnie warto było luknąć) tytuł, który właściwie powinien jeszcze większe względnie wrażenie na mnie zrobić. Tymczasem mam poczucie, które z jednoznacznym przekonaniem ma niewiele wspólnego. Niby dobre (piszą że nawet bardzo), ale czy wizualnie podobnie intrygujące. Raz czuć że to kolejny krok warsztatowy, tylko czy wykonany w spodziewanym kierunku. Kubrick na tym etapie, to artysta który nieco rezygnuje z surowej ekstrawagancji debiutanta lub być może prezentuje się jako twórca bardziej okrzepły, wstrzemięźliwy, a przez to raczej pozbawiający Zabójstwa drobnych ciekawostek - wizualnych w rzeczy samej. W poprzednim wejściu wiąże inspiracje suspensem w klimatach Hitchcocka, z obrazem, gdzie czuć oddziaływania niemieckiego ekspresjonizmu, tak w tym przypadku jest nie wyłącznie właśnie “hitchcockowy” (bez tego “trzęsienia ziemi i dalej tylko napięcie rośnie”), za to z reporterskim zacięciem prowadząc narracyjną fabułę, mieszając udział wielu bohaterów, mających wpływ na właściwą, złożoną z puzzli rozsypanych, lecz raczej o wyrazistym wyglądzie, bandycką intrygę i przypominając poniekąd tym samym, jak osoba narratora może decydująco wpłynąć na usystematyzowanie i historii budowanie plus jak (przy okazji) w scenie bójki w barze, niestety ośmieszyć z dzisiejszej perspektywy choreograficzny warsztat ówczesny. :) Niby technicznie Zabójstwo jest mniej kanciaste, bardziej łagodnymi liniami ociosane, inaczej podobne do innych gatunkowych produkcji, ale przez to brak mu charakteru który poprzednio mi się tak podobał i sugerował odrobinę przyszły rewolucyjny wpływ Kubricka na historię kina. Bardziej spójnie i dopracowane, nie oznacza dla mnie w tym przypadku lepsze. Oznacza jedynie bardziej zaawansowane, więc zapewne stąd to dość szerokie pole do różnic w opiniach. Mogę kręcić nosem, ale ironicznie przekorny i absurdalny (nieźle grubo uszyty zbiegiem psich okoliczności) finał, bardzo szanuję. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj