niedziela, 28 czerwca 2026

Killer's Kiss / Pocałunek mordercy (1955) - Stanley Kubrick

 

TVP Kultura i przypadkiem seans jednej z pierwszych poważnych prób Kubricka. Jeszcze jasne że bardzo bardzo daleko przed zbudowaniem własnej, właściwej koncepcji wizualnej kinowej, ale zarazem już na tyle inaczej, że widać, czuć nietuzinkowy talent. Kawał krótkiego, a zarazem całkiem paradoksalnie rozbudowanego (dużo się dzieje, nie ma chwili dla wytchnienia) archaicznie kryminalnego, tudzież noire mięcha. To klimat niby stary, ale u Kubricka nadal jary, bowiem Kubrick pokazuje dramatycznego pazura, energię w intensywności doznań, jak i kilka nowych sposobów, dodania do formy efektownych smaczków. Czuć w gatunkowej przynależności przede wszystkim nawiązania do klasycznego repertuaru popularnego w tym okresie w kinie, jak i bardziej ambitną tożsamość, inspirowaną jak myślę niemieckim ekspresjonizmem. Obraz jest bardzo fotograficzny (światłocień rządzi), a przez to jego walory wychodzą przed szereg i mimo że aktorstwo raczej z rodzaju manierycznego, może naturszczykowatego chwilami (nie zgadzam się akurat że kulawego, bo aktorzy nie są prowadzeni przez człowieka bez wyczucia), to napięcie trzyma koncentrację do końca, narracja żyje oraz od wspomnianej strony wizualnej, super wrażenie robią ujęcia kręcone (rola operatora) przez samego Kubricka (swoboda w śledzeniu bohatera w normalnym codziennym nowojorskim życiu ulicznym), jak i oko do architektury i wychwytywania oraz dobierania specyfiki miejsc - finał wśród manekinów i cały tętnicy życiem w miejscach publicznych i wręcz martwy, zimny w okolicach zaułków Nowy Jork. Twierdzę że te niuanse zmieniają raczej prostą historię w coś więcej niż tylko kolejną z epoki opowieść i może to będzie rodzaj bluźnierstwa, ale Kubrick według mnie sprowadza dzięki "pocałunkowi" do poziomu li tylko poprawnego część filmografii legendarnego Hitchocka. Opinia to moja i jasna, wypełzająca z przekonania, iż to było świetne od strony zerkania głębiej i realizacji bez zaplecza finansowego, a z pasją. Dla bardziej wrażliwych artystycznie oczu czuć z pewnością było, że Kubrick już wtedy zdradzał, iż będzie miał dużo więcej od strony nowatorskiej w przyszłości, od Sir Alfreda do powiedzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj