Obsada zacna, przede wszystkim rozpoznawalna, bowiem nie jak w przypadku Mistress America, prócz Grety raczej anonimowa. Choć brak gwiazd nie ujmuje wartości tego drugiego, przy czym obecność aktorów charakterystycznych (Naomi Watts delikatną urodą wciąż na maksa uwodzi, a Ben Stiller mimiką, grymasami rządzi :)) sporo pierwiastka sympatycznie znajomego dodaje. Film zasadniczo o spotykaniu się par (poziom fasadowy) i par w relacjach na różnym poziomie rezonowanie. W jednym studium charakterów, naturalnie rezygnująca z egoizmu dorosłość okrzepła i młodość beztroska - walory i wady poszczególnych życiowych momentów w interakcjach się krzyżujących wyeksponowane. Bezdzietna para plus czterdzieści (wspomniani) i para znacznie młodsza (Amanda Seyfried i Adam Driver). Jedni wykorzystują sytuację, po raz drugi, tym razem próbując otworzyć towarzystwem dwudziestolatków drzwi do młodości (bo okoliczności szansę podsunęły), drudzy z perspektywy młodości, ambicjami napędzani mają swoje kryte przez pozory i gierki plany - w tym przyjemnym dla oka i ciekawie angażującym par pokoleniowych mezaliansie. Fajna, zabawna historia podstępnej ustawki na ekranie, przykuwające uwagę praktyki spędzania wolnego czasu w amerykańskiej metropolii (NY i nowojorczycy są tacy inspirujący), mnogość hipsterskich i życiowych tematów do okiełznania, urocza więc tym samym intelektualna paplanina. Dialogi brzmiące jak u Allena, robią zatem robotę też w ujęciu autorskim Baumacha, a bez przecież Allena nie byłoby oczywiście tegoż i mam wciąż nadzieję (mimo że mnie trochę ostatnio zawodzi), że jak zabraknie aktywnego Woody’ego, to będę mógł liczyć na następcę, znacząco młodszego, ale już dawno jednak nie młodzieniaszkowego. W sumie już na niego liczę od lat wielu, a tą opowieść uznać mógłbym za jeden z najlepszych filmów Allena w ostatniej plus dekadzie, gdyby nie, no wiadomo. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz