poniedziałek, 18 maja 2026

Kramer vs. Kramer / Sprawa Kramerów (1979) - Robert Benton

 

Oscarowy hit, który  zgarnął aż pięć statuetek, bez jednakowoż laurów przyznanych, komuś kto w moim przekonaniu w całokształcie przedsięwzięcia najbardziej na wyróżnienie zasłużył. O tym na końcu, potrzymam w niepewności co na myśli mam. Zanim tajemnicę zdradzę skupię się na udziale rozchwytywanego wówczas Dustina Hoffmana, grającego dużo i z ogromnym sukcesem oraz rozpalającej w owym czasie swój wieczny jak się okaże gwiazdorski płomień Meryl Streep. Obydwoje na fali i obydwoje na najwyższym szczeblu docenieni, zapewne przez pryzmat finałowych konfrontacji na sali sądowej i klamry skrojonej pod wzrusz niewyobrażalny. Ogólnie bowiem Sprawa Kramerów to bardziej dzieło pod konkretnego klienta skrojone, gdzie celem jest przede wszystkim poruszanie, a wtórnie myślę odbierane są jego walory poznawcze - rola opiekuńcza ojca zrównoważona z rolą opiekuńczą matki. Zaczyna się dość niewinnie, obyczajowo z lekkim dramatycznym tąpnięciem, przechodząc w nieco komediową formę, aby w momencie kulminacyjnym stać się porządnie nie tylko angażującym, ale wręcz targającym emocjonalnie dramatem sądowym i uzasadnienie ckliwym łez wyciskaczem. Prowadzą przed oblicze Sądu wydarzenia złożone i w międzyczasie perypetie tato-mamy z nagromadzeniem problemów (co chwila mocniejszy deszcz nad głową postaci Hoffmana) oraz co kluczowe, silnie uczuciowym związkiem jaki wiąże postać syna i ojca, na tle pozostającej chwilowo poza zasięgiem, zagubionej, poddanej próbie traumy depresji matki. W tym miejscu pora zdradzić, iż ja skupiłem całą niemal uwagę nie na kondycji rodziców, a stanie i sposobie przeżywania wydarzeń przez Billy’ego. Kiedy Billy płakał, ja z nim wyłem i twierdzę stanowczo, iż nie tylko same nominacje smarkaczowi (Justin Henry) się należały. Wielka to bowiem malca kreacja była.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj