Coś tu moralnie śmierdziało od początku, w sensie że te reakcje typa nie ten teges. Typa którego oskarżono o gwałt, a w sprawę nieświadomie zamieszana, wezwana do złożenia zeznań, siostra podejrzanego. Ona jest główną bohaterką, do niej przyklejona zostaje kamera i w tym kameralnym filmie chodzi merytorycznie o wyważenie lojalności i dążenia do rozpoznania prawdy - tzw. dylemat dojrzewającej świadomości. Typ przecież jej niezachwianej wiary i oddania nie ułatwia, raczej swoim zachowaniem dodając jej przekonaniu wątpliwości, niż je rozwiewając, lecz dziewczyna stara się nie dawać po sobie poznać z jak ciężkimi procesami się zmaga. Trudna sytuacja zdecydowanie wpływa na jej stan mentalny, obciążenie psychiczne, kryzys powinności - lęk wywołany stresującymi okolicznościami. Film to bezdyskusyjnie stawiający na psychologiczną treść, kompletnie zrzucając uwagę z formy - nie stosując żadnym fajerwerków tak technicznych czy warsztatowych, bowiem też aktorstwo jest przede wszystkim narzędziem jakie ma uwagi od kluczowego wewnętrznego konfliktu nie odciągać. Stąd aktorstwo nie nosi znamion jakiejkolwiek afektacji, starając się skutecznie być jak najbardziej naturalne - uwypuklające stany emocjonalne intymne, zachodzące w umyśle, chronione nieporadnie minimalną ilością słów oraz nie poddającą się opanowaniu fizyczną reakcją ciała i mimiką emocjonalną. Szczególnie w pamięć zapada scena przesłuchania, a dokładnie tak wartość treści samego zeznania, jak cały kontekst, specyfika psychologiczna konfliktu wewnętrznego i zagubienia (mowa twarzy i ciała) w tej mocno niekomfortowej sytuacji. Nie zdradzę wszystkiego - wszystko samo powinno pęcznieć w głowie widza, który sam będzie próbował empatycznie przemielić problem. Może to był snuj dość nieznośny, ale jakiś poważny mętlik na chwilę w głowie pozostawił, mimo że pewnie o tytule, w obliczu konkurencji gatunkowej, znacznie bardziej emocjonującej, dość szybko zapomnę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz