poniedziałek, 12 stycznia 2026

Chien 51 / Pies 51 (2025) - Cédric Jimenez

 

Kolejne premiery śledzę sobie konsekwentnie, jakie są sygnowane reżyserskim podpisem Cédrica Jimeneza i nie bywałem do tej pory zawiedziony, więc jeśli nawet jego filmy nie zmieniają mojej perspektywy na kino, to zawsze dostarczają rzetelny efekt, podparty szacunkiem dla klasycznych dzieł gatunkowych. Choć celuje zasadniczo w sensacyjne oblicze filmowe, to nie trzyma się marsylczyk żadnej stylistyki kurczowo i każda jego praca sprawdza, jak się w praktyce w czymś gatunkowo nowym on odnajduje. Tym razem jego nowy film wyraźnie nawiązuje do dwóch głośnych produkcji, w tym jednej wręcz kultowej, mimo iż brak dosłowności w jej skojarzeniu, bo Pies 51 to nie jest nowy stary, czy nowszy nowy Blade Runner, ani też jeden do jednego spielbergowy Raport mniejszości. Można w jego fajnie realistycznej (te pojazdy, te drony) i na czasie nawiązującej do totalnie i błyskawicznie zmieniającej dzisiejsze realia problematyki AI dostrzec korelacje z wymienionymi, lecz też gdy pozwoliłem się wciągnąć w wir akcji i historii oraz przez wzgląd na kwestię języka, poczuć skojarzenia z nagrodzonym niedawno animowanym, fajnie wizualnie cytującym młodzieńcze scie-fi sentymenty francuskojęzycznym Mars Expressem - to było tak przyjemnie nostalgicznie, jak i bardzo stylowo. Stąd jestem na tak, pomimo iż takie kino nie jest niczym zaskakująco nowym, lecz i takie kino ostatnimi czasy niezbyt rzadko na dużych ekranach gości, a jeśli pojawia się w jakości która zachęca do komplementowania dobrego aktorstwa, nie aż zbytnio banalnie napisanych postaci, scenariusza całkiem zgrabnie skonstruowanego oraz robi wrażenie techniczne znakomite świetnymi sekwencjami pościgów (auta, droniska), widokiem miasta świateł ledów i gigantycznych ekranów, czy fundamentalnie koncepcją wizualnie spójną z fabułą, to ja się bawię w kinie przednio i uważam, że warto na plus fakt, że go grają wyróżnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj