Oglądasz M. filmów całą masę i czekasz oczywiście na te wszystkie wielkie zapowiedzi z możnych wytwórni i te mniejsze, ale często mocniejsze, o wartość emocjonalną dodaną głębiej oddziałujące produkcje z logiem bardziej niszowym (dla kumatych przede wszystkim znanych) i czasem nie czekasz, tylko ktoś poleci tytuł zupełnie niezapowiedzianie interesujący i się w nim jako istota czująca zapadasz, tudzież jak w sytuacji Ghostlight niemal taki totalny uczuciowy przyjemny zjazd zaliczasz. Gapisz się jak zahipnotyzowany na zwyczajną, aczkolwiek względnie skomplikowaną historię, z której kurtyna zdejmowana jest bardzo powoli, w sposób przemyślany, by efekt był naturalny ale i przejmujący. Psychologicznie wielowarstwowy i prawdziwy to był seans - bez banalnych wniosków, choć nic w nich szczególnego. One nie są przecież odkrywcze, lecz jedynie dla kogoś kto dysponuje rozwiniętą inteligencją emocjonalną, umożliwiającą spostrzeganie szerzej, więcej. Świadomy, złożony, głęboki i przejmujący obraz o traumie przepracowywanej, traumę oswajający, kreślony środkami prostymi, ale z doskonałym wyczuciem tak narracji, jak autentyczności. O otwieraniu człowieka starej szkoły emocjonalnej wstrzemięźliwości - wyłuskiwaniu konsekwentnym i troskliwym w środku magazynowanych trudnych uczuć. Tychże uczuć się delikwenta wstydzącego i zalęknionego zrzuceniem pozornie grubej skóry, więc wewnętrznie buzującego, wściekłego, niczym odbezpieczony granat niebezpiecznego dla siebie i wszystkich w zasięgu pola rażenia. Ten proces wrażliwości wyciskania i delikatnej tkanki głaskania może przecież osłabić jego MĘSKĄ szczególnie ODPORNOŚĆ - jak się potocznie i kulturowo przyjęło wszczepioną płciowo SIŁĘ, jakimś wymyślnym, subtelnym podstępem. W obsadzie samo aktorskie złoto, a obsada specyficzna (proszę sobie wyczaić powiązania rodzinne), w dużym stopniu bez doświadczenia lub pojedynczo z rozpoznaniem pracy przed kamerą większym, a efekt znakomity. Fajnie że ktoś był uważny i wychwycił, a jeszcze fajniej że ktoś wychwycił że ktoś wychwycił i dał mi też szansę bym sobie sczaił. :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz