środa, 21 stycznia 2026

Keeper / Bezpieczne miejsce (2025) - Osgood Perkins

 

Nic zasadniczo prawie nie zrozumiałem, a fajnie się bawiłem. Niewiarygodnie powykręcany, kompletnie niezrozumiały, a fajny. W moim przeświadczeniu dużo mocniej na mnie oddziałujący, niż tak głośno promowana ostatnio „osgoodowa” Małpa, z gigantycznym przymrużeniem oczu traktująca gatunkowe schematy horroru, zatem niepoważna i przez to tandeciarska, gdy poczucie humoru krwisto czerwone z moim dużo silniej z inteligentną ironią i niedosłownością powiązane. W dodatku jak pamiętam aktorsko, przede wszystkim z Panem Theo Jamesem poprzednio nie do końca grało, a tym razem totalny scenariusz schodzi na plan drugi, gdy na scenę wkraczają kapitalne aktorskie kreacje, dzięki którym taka uroczo charakterrrna Tatiana Maslany (swoja drogą w Małpie też okejka), tutaj wchodzi na poziom zapamiętania i jej kariery dość rozwiniętej dalej uważnego śledzenia. Czasem tak się zdarza, że twarz aktorska wielokrotnie jak się okazuje widziana (pierwsza z brzegu Niszczycielka i pierwszy z brzegu Niezwyciężony i jeszcze Złota Dama), choć poniekąd juz wówczas dostrzeżona, to dopiero teraz wbita w pamięć na amen. Kupuję to nowe „osgoodowe” przez ten techniczny pryzmat, ale też nie ma mowy bym podkreślenia unikał, że atmosfera jest tu rewelacyjnie ogarnięta, a zdjęcia wpływające na ową niebagatelnie same z siebie zrobiłyby robotę, bez konieczności stosowania tradycyjnych dźwiękowych chwytów niepokój graniczący z lekkim popuszczaniem zwieracza. Zwyczajnie nowy Perkins, to świetna estetycznie robota, bo i Pani zagadkowa, z dużymi oczami i długimi kończynami sama z siebie dość przerażająca, a te z finału stwory bardzo bardzo intrygujące. Ponadto (jakby scenariusz nie był forsowny i poprzeginany enigmatycznymi wątkami i zaskoczkami), to klamra przezajebista owe rozmycia wynagradza i pozostawia nie tylko z kolejnymi pytaniami, ale i przekornie daje pewne (w co nie wierzyłem niemal do końca) odpowiedzi. Niby dziwna hybryda, trochę art house’u i dużo nowocześnie pojmowanego horroru oraz ta folkowa gleba, na której to co dizajnerskie wyrasta i w tej sytuacji prądzi. I to jest Oooou Keeej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj