Z pewnością premiera (w pewnym sensie jak spostrzegłem temat zgłębiając) powrotnego po latach (ostatni 14 lat temu wydany i ja go nawet nie znam) albumu niemieckich "Jankesów" przeszłaby obok mnie bodaj bez echa, gdybym co najwyżej 4 lata temu nie powrócił od dwóch startowych ich krążków z sentymentu i nie dostrzegł ku mojemu zaskoczeniu (zapraszam do wyszukania owej rozkminy), że one się cholera pięknie zestarzały, zasadniczo kompletnie nie dając się zmiażdżyć przysłowiowemu zębowi czasu. :) Fajnie fajnie, fajnie się wówczas ucieszyłem, dając się wciągnąć w klimaty bezpretensjonalne i co najważniejsze, nie tylko rozrywkowo wkręcające, mega energetyczne, ale też absolutnie nie bez wartości w kwestii ciekawej po prostu, finezyjnej pomimo raczej mało eksperymentalnej stylistyki nuty. Takiż też jest tegoroczny materiał, który ważę sobie w głowie bez znajomości niemal całkowitej, wszystkiego co moi zachodni sąsiedzi nagrali po roku 1996, a było tego jak teraz widzę pięć długograjów - być może niezasłużenie zignorowanych, gdy zainteresowałem się i zgłębiałem inne, jak uważałem bardziej ambitne gatunkowe kierunki. Jeśli będzie możliwość, utrzymam się jeszcze trochę na wierzgającym ostatnio konkretnie życiowym wierzchowcu, to sprawdzę i zdam tu sobie pisemną relację podsumowującą z doświadczeń rozpoznawania dotychczas ich niepoznanego. A mam na to apetyt i może zaraz z rozpędu zacznę to robić, gdy tylko odkleję się od FILLIN_THE_BLANK lub zaspokajając ciekawość starsze wplotę pomiędzy odsłuchy najnowszego. Się zobaczy, a póki rzeczywistość nie da odpowiedzi na właśnie wyrażone wątpliwości co do przyszłości, to spiszę FAJNE odczucia związane z przyklejeniem się do tego co głównym przecież bohaterem tej pseudo recki. Jak dałem już wcześniej do zrozumienia będę chwalił, bowiem czuje gdy teraz w uszach rozbrzmiewają mi poszczególne indeksy F_T_B jakbym powrócił do młodzieńczych lat dziewięćdziesiątych, a nie przeszkadza w tym nawet obecna prezencja ekipy H-Blockx, bo mimo upływu lat mają oni równie turbo wydajnego powera, a stylówa nawiązująca do klasyki nie gryzie się z siwym zarostem. Moje przekonanie być może będzie odosobnione i ktoś kto będzie szukał informacji w necie o H-Blockx z 2026 roku przeczyta, że typki po pięćdziesiątce próbują desperacko sprawdzać czy nadal potrafią w te klocki jak za młodu i że jest to nieco słabe/żenujące. Ja tutaj desperacji nie słyszę ani nie widzę, gdyż daje sobie i innym prawo do dobrej zabawy, bez względu na metryczki. Jeśli nawet jest to lekkie świrowanie w klimacie funky crossovera, co chyba dzisiaj nie jest na topie - mam to gdzieś, gdy robi się to z pasją i autentycznością, a nie uważam aby chłopaki startowali do powrotu z motywacjami finansowego sukcesu niebywałego, tylko po to by spełnić swoje wciąż doładowujące ich i motywujące potrzeby sceniczne czy po prostu kumpelskie. Nagrali zestaw mnie uszczęśliwiających numerów i uznaję że zrobili to by przede wszystkim siebie uszczęśliwić i czuję jak i słucham i widzę w klipach, że się udało sprawić sobie mega przyjemność. Im gratulować, a mnie słuchać!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz