czwartek, 5 marca 2026

O agente secreto / Tajny agent (2025) - Kleber Mendonça Filho

 

Bohater wraz z rodziną uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych, presję wywołujących sytuacji i zjawisk, staje się celem i ofiarą, w skorumpowanym, pełnym uprzywilejowanych, krwiożerczo-brutalnych i bezwzględnych rekinów systemie. Sączył się Tajny Agent (jak rozumieć w sumie trafnie tytuł, to jeszcze staram się wykombinować), hipnotyzował klimatem zmysłowego doświadczenia gorącego brazylijskiego karnawału w tle fundamentalnych wydarzeń i fabułą angażującą zasysał do swojego dopracowanego w każdym calu artystycznego wnętrza. Oferował konsekwentne podsycanie napięcia, genialne, przemyślane i wypieszczone dramatycznie sceny - szczególnie tą wyjaśniająca istotę sytuacji, genezę polowania na bohatera. Epicką teoretycznie historię zupełnie nieepicko, bo pomimo wykorzystania szerokiej palety środków stylistycznych intymnie i kameralnie oraz z makabrycznym poczuciem humoru dla kontrastu ukazaną. Kapitalnie rozbudowaną, poprowadzoną z licznymi nieliniowymi przeskokami, gdzie też rola dialogów, sposobu artykułowania fraz i wręcz dla mnie poniekąd egzotycznego brzmienia języka portugalskiego, dla istoty skupienia na szczegółach kluczowa. Więcej ciszy celem by mocne, autentyczne dialogi z odpowiednią siłą wybrzmiały, a oddziaływanie ścieki dźwiękowej, mniemam że niejako wyłącznie do podkreślenia tego co graniczne, bo rzadko wkraczającej do narracji, jednak jeżeli już, to jako domknięcie pewnych faz, dosadnie. Muzyka pojawia się jednak w sensacyjnym wprost finale, podkreślając napięcie tej szalenie doskonałej sekwencji, która powinna nie tylko zanurzonym w estetyce miłośnikom formuły dynamicznej zapaść na zawsze w pamięć, stając się współczesnym, lecz zasadniczo opartym na klasyce jej wzorcem. Mnie filmy o takiej zarazem twardej, bo srogo męskiej i zarazem emocjonalnie katartycznej estetyce ostatnio zapadają mocno w pamięć. Stylistyka to bowiem tak sama w sobie szokowo niejako oczyszczająca i osobna, dzisiaj niecodzienna, jak perfekcyjnie odtworzona, klasyczna i interesująco magnetyczna. To kunsztowna atmosfera w obrazie - kręcenie niczym na szlachetnej taśmie z lat siedemdziesiątych, oraz z namaszczeniem traktowanie detalu i doskonale dopasowane aktorstwo, na poły idealne warsztatowo, profesjonalne i na poły tak naturalne, że trudno nie podejrzewać w nim naturszczykowatości. Te mordy bezlitosnych cwaniaków zakapiorskie i dla kontrastu skupione, ale empatyczne w głębi rysy ludzi po przejściach oraz przyjazna twarz fenomenalnego, w punkt równoważącego skrajne męskie cechy Wagnera Moury. Wielkie granie w wielkim kinie - gigantyczny MÓJ zachwyt!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj