Zadedykowany na wstępie wszystkim zakochanym i tym którzy pokochają. Niesztampowy i egzotyczny. Wrażliwy i intrygujący. Czysty i wzruszający. Może jednak mimo określenia komplementami przynudzać, kiedy liryczna opowieść o rozumieniu istoty miłości, z licznymi o niej sentencjami, kręcona jest w sposób z początku dość sterylny, a reakcje emocjonalne azjatyckich bohaterów wówczas charakterystycznie dla kultury powściągliwe. Miłe kino, subtelne kino, ale aż niemal do ostatnich akordów bez wzmożeń większych i ognia namiętnego. Smutny niewiarygodnie, nastrojowy wielce, mimo że nie sprowadzony wyłącznie do depresyjnych mroków, ale ze względu na specyfikę zadumaną, otoczony aurą pochmurnie przejmującą. Jednocześnie uroczy, bo skromnie też pięknie uśmiechnięty, kiedy daje szansę by pośród pesymizmu dostrzec dającą nadzieję świetlistość. Dałem się namówić opiniom i przyjemnie czas spędziłem, lecz nie daje gwarancji że spodoba się wszystkim, którzy się zdecydują na platformie netflixowego lidera Pawane (oznaczający dostojny, powolny taniec dworski z XVI wieku, najprawdopodobniej pochodzenia hiszpańskiego) odpalić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz