środa, 15 lipca 2026

Grzyby (2023) - Paweł Borowski

 

Jak coś w rodzaju legendy, tudzież klechdy niesie, kiedyś gdzieś w lesie. W lesie tajemnicza zagubiona para i stara grzybiarka z okolic. Ja akurat bardzo szanuje las, gdy poczuję entuzjazm uciekam w las, kochając zapach lasu - więc się na włóczęgę w okoliczności leśne z przyjemnością wybrałem. Pomalutku, ostrożny kroczek za ostrożnym kroczkiem w towarzystwie zagadkowych postaci, słuchając nieco kwadratowych, a w założeniu zapewne naturalistycznych dialogów i wyczuwając że do jakiegoś twistu zmierzamy. Niby takie nic, a jednak coś - nagromadzenie drobiazgów i minimalistyczne, momentami półprofesjonalne aktorstwo. Z kamerą po lesie, niepokojąca historia mnie niosła, jednak za cholerę nie kumałem co co i jak to? Do finału nie kumałem, który to zaledwie dwu-trzyminutowy, opad szczeny zastygły zafundował i pozostawił z mocnym rezonowaniem na długą chwilę - w kontekście o jakim polecam się samemu przekonać. To się faktycznie (jak oznajmiają dopiski po wszystkim) mogło wydarzyć, ale nie wiemy czy się wydarzyło.

P.S. Dodam że jest tu kilka kwestii, których nie mogę rozgryźć i na pewno coś mi umknęło. Może pogrzebię, może jeszcze raz sobie zaaplikuję, to mi się rozjaśni/wyjaśni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj