sobota, 7 lutego 2026

Puma Blue - Croak Dream (2026)

 

Okazało się, kiedy ospały risercz okołopremierowy nowego, bardziej właściwego niż niewłaściwego (wtajemniczeni trybią) krążka Jacoba Allena współpracującego robiłem, iż w międzyczasie jedno jego wydawnictwo zdarzyło mi się przegapić. Mówię o extchamber, tworzącym układ z antichamber, więc będę za chwilę, może dwie uzupełniał tak wiedzę, jak i doświadczenia odczuciowe. Zanim jednak zawinę w niedaleką przeszłość, z okazji bieżącej premiery Croak Dream (Rechotu?), spiszę dziesiątki określeń przymiotnikowych i może nie setkę, ale obfitość symetryczną słów, w zdania powyższe charakteryzujące pomagających zszyć. Opiszę w nastroju bujanym, coś co dla wielu może stanowić nudne plumkanie, a dla mnie jest czymś znacznie większym niż tylko półimprowizowanym korzystaniem z hybrydowych brzmień elektroniczno-akustycznych. Croak Dream emanuje minimalistycznym powabem, jednocześnie złożonym w swojej niepokojącej intymności, atonalnie miejscami brzmiącym przeszywającym niepokojem. Falującym nerwowo, kaskadowym charakterem w konwencji lo-fi jazzowego konceptu, zrytmizowanym trip-hopowo. Atonalnym dęciakiem raz i tymże samym przepływającym w aksamitne barytonowe motywy dopieszczonym. Wibrującym dźwiękiem, w dość eksperymentalnie rozumianym stylu. Urzekającym misternie uplecionym tripem - z oscylującej elektroniki o zmysłowych impulsach. Eterycznie ambientowymi dronami przestrzeń mojej oazy spokoju otaczającym. Dziękuję.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj