wtorek, 19 stycznia 2021

Breakfast on Pluto / Śniadanie na Plutonie (2005) - Neil Jordan

 

Nakręcona w uwodzicielskim klimacie Forresta Gumpa czy innego Benjamina Buttona, oparta na powieści Pata McCabe'a barwna quasi autobiograficzna tragikomedia w reżyserii Neila Jordana. Innymi słowy można z miejsca być pewnym iż to warsztatowo świetnie zrobione kino, bo przecież autorstwa człowieka odpowiedzialnego za takie znakomite obrazy łączące mainstreamowy potencjał z wartością merytoryczno-artystyczną jak Wywiad z wampirem, Michael Collins czy jeszcze wcześniej Gra Pozorów. Tym razem w interpretacji Neila Jordana śmieszno-straszne oblicze życia w "głupim poważnym" świecie, a dokładnie jazda bez trzymanki w Irlandii ósmej dekady XX wieku. Jeszcze precyzyjniej Irlandii zatopionej w konflikcie wolnościowym i Londynu czasów rozluźnienia obyczajów oraz strachu przed IRA - spostrzeganej oczami nieco więcej niż odrobinę zaburzonego poznawczo transseksualisty. Kapitalna rola Cilliana Murphy'ego i dynamiczny scenariusz plus gorzkie poczucie humoru dały w rezultacie film o którym powinno być zdecydowanie głośniej niż w rzeczywistości było. Film z wartościowym przesłaniem i celnym morałem. Mimo że jest w nim sporo  cierpkiego śmiechu przez łzy, to naprawdę bardzo pozytywna opowieść. Opowieść łamiąca za jednym zamachem kilka tabu i otwierająca pięknie i szeroko oczy na rzeczywistość z zupełnie marginalizowanej lub demonizowanej perspektywy. Z perspektywy duszy dziewczynki/kobiety zaklętej w ciele chłopczyka/mężczyzny. 

P.S. Na starcie dałem do zrozumienia, że jak Neil Jordan bierze się za filmową realizację to jest pewność iż będzie znakomicie. Kłamię, o czym świadczą szczególnie niestety jego ostatnie, te najbardziej współczesne produkcje. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Drukuj