czwartek, 14 stycznia 2021

Hvítur, Hvítur Dagur / Biały, biały dzień (2019) - Hlynur Pálmason

 

Wyraziste akcenty instrumentów smyczkowych w tle i sporo miejsca leniwie wypełnianego upartym otwieraniem widzowi oczu na poruszającą historię, zakończoną podzielonym na dwa akty mocarnym finałem. Na opowieść topioną w złowróżbnej mgle wykorzystanych licznie statycznych obrazów, które w nastrój kina ambitnego i sugestywnego wprowadzają. Z pewnością gdyby ten scenariusz przez wielką wytwórnię (Netflix też już wchodzi w grę) był wykorzystany i obsadzone role przez gwiazdy pierwszego formatu zostały, to wielki rozgłos by osiągnął i niewykluczone że z mnóstwem branżowych nagród sezon festiwalowy by kończył. Jednak i bez wielkich pieniędzy i pozbawiony promocji na wielką skalę, w wydaniu wciąż chyba niszowego kina islandzkiego oznacza dzieło zasługujące na uznanie i w moim przekonaniu stanowi tytuł który u mnie w pamięci z pewnością pozostanie. Film to bowiem o ogromnej mocy oddziaływania i historia potężnie ściskająca zarówno za gardło jak i za serce. Chociaż jej kręgosłup niczym nie zaskakuje, to sposób prezentacji wizualnej mechanizmów psychologicznych wznosi jego wartość znacząco ponad przeciętność.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj