środa, 15 kwietnia 2026

Pfau - Bin ich echt? / Paw zwyczajny (2024) - Bernhard Wenger

 

Pokochałem od pierwszego wejrzenia, mimo że to taki chłodem oddziałujący, wystylizowany ulubieniec i nie do końca wiem o co tu biega, choć trochę się droczę, bo przecież to zasadniczo jasno podana motywacja i przesłanie wyraźne. Na mój gust i dotychczas wyedukowany filmowo rozum blisko Rubena Östlund, a że ja z Rubenem czasem się jednak nieco siłuję, to jest to zaskoczenie swoiste, jeśli brać pod uwagę stylistyczne zbieżności. Debiut Bernharda Wengera spostrzegam jednak jako bardziej nieprzesadzony, a tym samym sympatyczny i zabawnie oraz zmyślnie plus przytomnie w skupieniu, z dystansem oraz balansem pomiędzy właśnie satyryczną ironią, a powagą, z aptekarską zimną precyzją, w nowoczesnym charakterze wizualnym i mentalnym, kino zaaranżowane. Z metaforycznym impetem w wyprowadzanych impulsach, doskonale wystudiowanym na potrzebę wytłuszczania dramatyzmem, pośród wszędobylskiej sztuczności kukieł na pokaz, z ekspresją opanowaną i spektakularnymi absurdami przyjmowanymi w możliwie towarzysko „najlepszym” tonie (scena z 60 urodzin :)), kapitalna to u podstaw i realizacyjnie koncepcja z wysublimowanymi kadrami, wypunktowująca celnie zanik autentyczności, w świecie łykanego na potęgę pozerstwa. Drąży specyficznie tam gdzie należy i metodą oraz technikami błyskotliwie ironicznymi - tak dla efektu jak i efektywności zasadniczej. Przemawia bez nadęcia, przekazując w niebanalny sposób oczywisty wniosek. Dzisiaj w świecie drapieżnego kapitalizmu, dla wizerunkowego sukcesu, opłaca się bardziej być emocjonalnie pustym, niż emocjonalnie, szczerze być po ludzku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj