środa, 16 lutego 2022

Les Misérables / Nędznicy (2019) - Ladj Ly

 


Francja, co nie jest żadnym przecież odkrywczym stwierdzeniem ma wiele twarzy, a to jedna z nich. Ta z której europejska potęga nie jest dumna i na którą imperialistyczną przeszłością (można tak stwierdzić?) sobie zapracowała. Postkolonialna czkawka wszelkim bajzlem jaki w rejonach które przez lata eksploatowali spowodowana. Emigracja to żaden przypadek, ona konsekwencją nie tylko sytuacji wewnętrznej w krajach afrykańskich czy bliskowschodnich, ale rzecz jasna w równym stopniu polityki zachodu wobec rejonów niespokojnych przez skrajną biedę lub równie skrajny religijny fundamentalizm. Ale stop pieprzeniu farmazonów o genezie, bowiem Nędznicy to film nie o przyczynach, ale o stanie współczesnym czyli (uwaga!) konsekwencjach. Są takie dzielnice gdzie toczy się wojna pomiędzy "plemionami" o wpływy, o kasę z handlu narkotykami i czerpania korzyści z nierządu. Film Ladj Ly, to coś w rodzaju paradokumentu mocno fabularyzowanego, w którym ekipa gliniarzy pracująca w takich wrzących okolicach prowadzi codzienne działania i styka się z rożnymi przejawami patologii. Są tu za sprawą wnikliwego zmysłu obserwacyjnego twórców ciekawie wyeksponowane różnice kulturowe i nawet filozofie życia, ale jest też przemoc i brutalne rozliczenia, jak i po prostu kluczowy słaby start dla gówniarzy. Brak perspektyw i przyszłości, a jedyna szansa na przetrwanie to dostosowanie do brutalnych zasad i wymuszające poszanowanie bezkompromisowe zachowania. To jednak tylko preludium do zdecydowanie bardziej gęstej akcji i reperkusji metod które napięcie i presja prowokuje. Daje więc laureat canneńskiej Złotej Palmy z 2019 roku nie tylko zastrzyk adrenaliny i lekcję dla rozwydrzonych smarkaczy, ale także prowokuje do przemyślenia sytuacji, szerszej analizy problemu i wyciągania wniosków gdzie gorączkowa akcja-reakcja, a wcześniej polityka budowania gett może zaprowadzić. Kapitalna jest też prawie na koniec wrzucona klamra z gliniarzem pochodzącym z tego z pozoru tylko wyłącznie bagna, także z przywódcami lokalnymi którzy oprócz twarzy dla zdobycia poszanowania mają też skrzętnie maskowane oblicza zwykłych słabych, często wrażliwych ludzi, niczym od nas nawzajem się nie różniących. I to jest bardzo w porządku, kiedy film odkrywa wiele ludzkich twarzy, nawet jeśli nie kończy się wycacanym happy endem. Mocny obraz o odpowiedzialności spuentowany nie bez kozery wszystko o współczesnych "nędznikach" mówiącym cytatem z klasycznej powieści Viktora Hugo. Wart nagród i tym bardziej szerokiej uwagi europejskiego widza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj