czwartek, 11 grudnia 2025

Le royaume / Nasze królestwo (2024) - Julien Colonna

 

W korsykańskim klimacie osadzony, pozbawiony wartkiej wyłącznie akcji, z pozoru monotonny europejski film gangsterski, któremu zdecydowanie bliżej do kameralnego dramatu o relacjach, niż krwawej opowieści o walce o wpływy. Tutaj uczłowieczanie kryminalistów przez ukazywanie rodzinnego oblicza półświatka w formie wakacyjnie skompresowanej historii ojca i córki w złożonych okolicznościach konsekwencji dokonywanych wyborów i wykonywanego zajęcia zawodowego. Perspektywa nastoletnia emocjonalna, miast spektakularnie sensacyjnej i ona mnie wciągnęła, więc uznaję Nasze królestwo za bardzo interesującą, mega solidną propozycję kinową. Doceniam umiejętne fabularne zszycie rzeczywistości koniecznej profesjonalnej przemocy, ze słabościami w scenach bliskości emocjonalnej, jak i podobały mi się wybory castingowe, w których jaskrawo powiązano surowe oblicza fizyczne, z mimicznymi odzwierciedleniami wewnętrznych przeżyć. Porachunki mafijne i zemsta kręgosłupem fabuły, ale w rzeczywistości najistotniejsze to co pomiędzy wierszami i niby w tle wydarzeń. Zagubienie wciąż jeszcze dziecięcej wrażliwości w świecie mozolnie składanych w spójność totalnych sprzeczności, by zbudować poczucie bezpieczeństwa w teoretycznie kompletnie niesprzyjających harmonii okolicznościach. Mnóstwo strachu i bólu, tłamszonego wymaganą odpornością cierpienia po stratach. Nagłego rozsypywania się świata, milczącego obserwowania lojalności absolutnej i nielojalności interesownej, ale przede wszystkim hartowanie charakteru i na finał poruszającej konfrontacji poczucia obowiązku z odpowiedzialnością za przerwanie spirali przemocy.

P.S. Krótko, cytując bardzo celne porównanie, jakie również mnie się nasuwało podczas seansu - takie „Aftersun z karabinami”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj