czwartek, 30 lipca 2026

Fuori / Wolność po włosku (2025) - Mario Martone

 

O Goliardzie Sapienzy, bohaterce tego obrazu rysy historyczny króciutki by się tutaj przydał, ale nie będę z Wikipedii słów przeklejał, więc zachęcam by kilka zdań które fundamentem, gdybym nie zachęcając jednak zachęcił, przed seansem w jakimś informacyjnym miejscu "przyhaczyć". Piszę tak tajemniczo niespójnie, bowiem to co zobaczyłem mnie nie zaangażowało - było raczej fabularnie obojętne, bowiem opowiadało całkiem uroczo jedynie obrazami, a bez charyzmy treścią, więc można było patrzeć, lecz czy koniecznie jednocześnie w poczuciu ciekawości analizować. Temat zdaje się miał większy potencjał, a najgorsze nie tkwi w tym, iż doświadczony autor scenariusza i reżyser w jednej osobie, nie wykorzystał go lepiej, ale że paradoksalnie wykorzystał społeczne (feministyczne) i nostalgiczne przesłanie, bez narracyjnej niestety ekscytacji. Stąd nie potrafię zbytnio wypełnić interesująco i rekomendująco kilku jeszcze linijek, zatem wesprę się (proszę wybaczyć) opisem z netu, aby zabłąkany czytelnik nie dostał jedynie suchego ostrzeżenia, a ja kiedyś, gdy możliwe iż będzie mi dane na Fuori wpaść jeszcze raz, dowiedzieć się więcej, niż mi teraz w głowie pozostało. Zatem proszę bardzo, wciskam poniżej cytat długi, iż portret Sapienzy, to ilustracja jednego ze schyłkowych i newralgicznych zarazem momentów z życia „złodziejki, kochanki, więźniarki, niepokornej ikony wolności, a także jednej z najwybitniejszych współczesnych włoskich pisarek. Ta dojrzała, wyzwolona kobieta w świecie przemocy i politycznych napięć nie traci z oczu swojej wrażliwości i pasji, a przede wszystkim nie daje sobie odebrać prawa do życia na własnych zasadach. W swoim filmie Martone pokazuje sprzeczności, które łączyła w sobie jej bohaterka - intelekt i zmysłowość, brawurę i czułość, melancholię i bunt. Na tle burzliwych realiów Włoch lat osiemdziesiątych, w cieniu ideologii, represji i rozczarowań, Martone stawia pytanie o możliwość autentycznej wolności. Czy kobieta może odnaleźć swoje miejsce w świecie, który próbuje ją zamknąć w jednej z patriarchalnych ról?”. Jak widać wygląda w teorii interesująco i być może potencjalnie tak jest, gdy spojrzy się na to co przygotował Martone - uwagę jednak dając swoją przyciągnąć i spożytkować. Ze mną nie wyszło i na ten moment Fuori zapamiętam jedynie przez pryzmat bardzo solidnej roli Valerii Golino, niegdyś w hollywoodzkich latach filmowych osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, między innymi dziewczyny Charliego Sheena w kultowej serii pastiszowej i przede wszystkim Toma Cruise’a w szczodrze uhonorowanym i ikonicznym obrazie z Dustinem Hoffmanem w roli tytułowej. Pamiętam ją doskonale i jej bardzo udaną za oceaniczną karierę, bowiem uroda jej w oczach wówczas dorastającego smarkacza, była bardzo atrakcyjna. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj